czwartek, 12 listopada 2015

Gnom, czyli skąd się to to wzięło - cz. 1

Osobiście znalazłem sobie dwa moje ulubione sposoby na bazgranie. Pierwszy z nich to zaczęcie grafiki od prostego szkicu.
Jak widać, nie jest on jakiś tam superdokładny, ale ma mi przypominać do jakiego efektu zmierzam. Następny krok to tło na osobnej warstwie, ułożone pod szkic.



Już na tym etapie użyta kolorystyka tworzy klimat całego obrazka. Tutaj decyduję czy będzie to mroczna, szaro-bura grafika, czy też lekki kolorowy rysunek. To dość ważny krok, bo do tła trzeba będzie dopasować całą resztę kolorów, co by nie było zbyt pstrokato albo smutnie (no, chyba że chce się uzyskać takie właśnie efekty, zależy co tam kto ma akurat w głowie :)). Kolejnym etapem będzie kolor naszej postaci.


Zaczynam od utworzenia kolejnej warstwy i na wcześniejszy szkic nakładam proste kolory i cienie. Nie przejmuję się zbytnio jeśli "wyjadę" tu poza linię, czy dorysuję coś czego mój rysunek nie uwzględnił. Jak widać, powyżej zdecydowałem się na przykład na powiększenie mojemu gnomowi głowy. 


Tak więc wreszcie nadszedł czas na usunięcie mojego czarno-białego rysunku. To także etap, gdzie zaczynam dorysowywać pierwsze szczegóły.Co widać, nie ruszam też jeszcze tła, skupiając uwagę jedynie na tym co ma przyciągnąć wzrok.





3 komentarze:

  1. Ale Ty na tym blogu wygadany jesteś ;) zdecydowanie bardziej niż w realu !

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe, kiedy mi słów zabraknie... :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe, kiedy mi słów zabraknie... :p

    OdpowiedzUsuń